Dopiero od niedawna zaczęłam oszczędzać. Powód? Nie miałam z czego. Zaraz po wypłacie miałam piękną wizję „tym razem się uda, tym razem coś odłożę”, ale życie a raczej wydatki weryfikowały moje plany. Nie udawało się. Stwierdziłam, że zabieram się za to moje oszczędzanie od d.py strony 😉 Postanowiłam inaczej, na opak i się udało :)

Wcześniej zaraz po otrzymaniu wypłaty opłacałam wszystkie rachunki a reszta zostawała na pożywienie i inne wydatki. Obecnie NAJPIERW PŁACĘ SOBIE. Traktuję wpłatę na konto oszczędnościowe, jak comiesięczny  rachunek, który muszę zapłacić. Koniec kropka.

Na początku było ciężko, ale wizja pustej lodówki zmuszała mnie do myślenia i kombinowania jak tu przyoszczędzić lub zarobić parę dodatkowych groszy. Oszczędności były nietykalne. Zaczęłam planować posiłki, spisałam listę najbliższych koniecznych wydatków, żeby wiedzieć czego się spodziewać, wyeliminowałam zbędne wydatki, posprzedawałam niepotrzebne mi rzeczy. Udawało się i do tej pory się udaje. Przyznam się szczerze, że z miesiąca na miesiąc odkładam coraz więcej. Chyba osiągnęłam tryb oszczędzania level master 😉

Zapraszam Cię na moją stronę na facebooku: Oszczędzam, organizuję, porządkuję